Coco Chanel słynęła z rewolucyjnego spojrzenia na modę i ciętego języka. Wiele jej cytatów przeszło do historii i jest wciąż przywoływane. Również we współczesnej modzie wciąż znajdujemy odniesienia do ponadczasowego stylu, który wylansowała i którego była żywą reklamą – mała czarna, damskie spodnie, sznury pereł, pepitka – to tylko niektóre z ulubionych motywów, które przewijały się w jej kolekcjach i które sama nosiła. Podobnie jak wciąż aktualny jest styl, który stworzyła Madame Chanel, tak aktualne są jej słowa użyte w tytule.

Współczesna moda gna do przodu w zastraszającym tempie, gdyby chcieć być z nią na bieżąco, należałoby
wymieniać zawartość szafy cztery razy do roku – lecz kogo na to stać? I kto ma ochotę nieskończenie definiować siebie na nowo? Od podstaw szukać właściwych proporcji, zestawień kolorów i ubrań, które zwyczajnie „działają”. Pozostaje nam więc styl – zagadkowe słowo, czasami niezrozumiałe, niekiedy nadużywane, a u niektórych budzące pejoratywne uczucia. Ponieważ czym jest moda wie każdy – to coś, co ktoś chce
nam narzucić, jakiś trend, który trzeba nam sprzedać. Moda to ciągłe kreowanie potrzeby zmiany. Była moda na noszenie mini i na jedzenie awokado. Była także moda na palenie papierosów i mocną opaleniznę. Tak, moda czasami się myli, nieraz staje się śmieszna i bywa męcząca. Niekiedy wcale nie dotyczy tylko ubrań ale także zachowań czy lansowanych poglądów. A ponadto charakteryzuje się tym, że jest zjawiskiem dotykającym mas. A styl?

W przeciwieństwie do mody, styl dotyka jednostki. Nie poddaje się ocenie bo nie oczekuje, że ktoś go powieli. To unikatowy wyznacznik tego, kim jesteśmy. Możemy mieć określony styl mówienia, pisania, czy tego jak wyglądamy. On nie podlega niczyjej ocenie. Może ewoluować
podobnie jak ewoluuje jednostka, ale w odróżnieniu od mody – nie cztery razy do roku. Mieć swój styl może każdy, ale nie każdemu się to udaje. Bo styl to szuka wyboru i konsekwencji. To sztuka poznania siebie. Wyboru tego co lubimy, w czym czujemy się sobą, ale niekoniecznie tego w czym podobamy się innym. To spójny styl sprawia, że pozostaniemy zapamiętani, dostrzeżeni z tłumu innych, podobnych do siebie
osób. Można powiedzieć, że styl to charyzma – wymaga odwagi i mogą wam go zazdrościć. Czy styl ma coś wspólnego z modą i znajomością swojej sylwetki? Niekoniecznie. On daje nam wolność do tego, by być i wyglądać każdego dnia tak, jak chcemy.

Czy w takim razie moda i trendy są czymś czego unikać należy jak ognia? I tu znowu odpowiedź brzmi- niekoniecznie. Jeśli potraktować modę w kategoriach pomysłu, a tworzenie własnego stylu raczej jako proces a nie zadanie do wykonania to okazuje się, że moda i indywidualny styl mogą iść ze sobą w parze, pięknie się uzupełniać i dawać nam nieskończone źródło radości wynikającej z tworzenia. A w praktyce: skoro nasz styl ewoluuje, a tak jest bo zmienia się on razem z nami- czego innego od ubrania oczekuje swobodna 20 latka, czego innego aktywna na różnych polach 40 latka i jeszcze czegoś innego pewna siebie 60 latka, to moda może nam pomóc w przysposobieniu stylu no naszych aktualnych potrzeb. W końcu ubranie to także narzędzie, które ma praktyczną rolę do spełnienia. Dzięki modzie możemy łatwiej eksperymentować, próbować nowych fasonów czy kolorów, trafić na parę jeansów o wreszcie idealnym dla nas fasonie. Byle nie wpaść w szpony rozpędzonej maszyny porządania, nakręcanej dodatkowo przez social media takie jak choćby Instagram. I w tym właśnie pomoże nam styl.

Zdarza mi się czasami dostrzec na ulicy kogoś kto przyciągnie mój wzrok – raz była to starsza kobieta cała ubrana na czarno – w luźną tunikę i szerokie spodnie, jedyne białe akcenty, jakie na sobie miała, to sportowy zegarek, buty i… włosy. Widziałam ją podczas paryskich targów tkanin Premiere Visione, w hali wypełnionej projektantami, stylistami, kupcami z największych koncernów. Bywalcami i znawcami mody. Wszyscy tam byli ubrani bardzo dobrze – jednak to od niej promieniowała aura stylu. Widać było, że jest sobą, że jest jej wygodnie i czuje się ze sobą dobrze, mimo wieku, zmarszczek i, pewnie już nie katalogowej, figury. Biła od niej pewność siebie. Nie wyglądała na kogoś, kto codziennie zastanawia się co na siebie włożyć i jak dziś ma wyglądać, co więcej jestem pewna, że nie miała takich dylematów. Miała styl. Warto szukać swojego stylu, tak jak warto poznawać siebie. Gdy już uda się go znaleźć, lub zbliżyć się do niego, znikną dylematy „nie mam co na siebie włożyć”, „nie wyglądam odpowiednio”, „nic nie mogę znaleźć w sklepach” – pojawi się za to spokój. A on naprawdę jest bezcenny, nawet jeśli ma dotyczyć tak błahej kwestii, jaką dla wielu wciąż pozostaje ubiór. ♦